JAKI LAJF TAKI STAJL

Sopot jest jak Miami

Maj 23, 2017

Wiecie, kiedy można się wyluzować na maksa? Odpocząć tak, że wasz spięty ze stresu i złej postawy kark staje się rozluźniony? Odpłynąć błogo myślami od wszystkich rzeczy, które zaprzątają nam głowę na co dzień? Niespodziewanie, spontanicznie! Sopot jest jak Miami, brakuje tylko palm, ale za to są mewy!

Pierwsza duża konferencja i jeszcze większe WOW!

Pisałam Wam, że wybieram się do Gdańska na super konferencje InfoShare. Ej, było super! Niektórych prelegentów znałam tylko z Internetów i słuchałam na yt albo webinarach. Niektórych bacznie śledzę na instastory czy fejsie. I wiecie co?! Teraz mogłam ich zobaczyć i posłuchać na żywo. Prezentacje na naprawdę wysokim poziomie, na nikim się nie zawiodłam. Oczarował mnie Kamil Kozieł mistrz prezentacji. Z przyjemnością i ciekawością słuchałam naszego polskiego finansowego ninja Michała Szafrańskiego (w końcu muszę przeczytać książek) Był też Maciej Orłoś czy Paweł Tkaczyk. Sama konferencja, miejsce (Amber Expo), ludzie i ogólna organizacja na miejscu na wysokiem poziomie. Świetna była strefa expo ze stoiskami branżowymi, ludzie tam byli otwarci, uśmiechnięci chętnie wszyscy wymienialiśmy się wizytówkami. Za rok na pewno tam wracam!

Sopot jest jak Miami!

Kto był, ten wie, że Gdańsk jest piękny. Stare miasta mają w sobie to coś. Budynki ciasno do siebie przylegają, uliczki bywają wąskie, idąc nimi i podnosząc głowę w górę, widzimy przepiękne stare okna, ozdobione ornamentami. Stare kamienice Gdańska są pięknie pomalowane. Idealną porą dla mnie na przechadzkę po starym mieście jest wieczór, kiedy zachodzi słońce. Wyobraźcie sobie (i zobaczcie na zdjęcie) jaki wygląd ulica przy zachodzącym słońcu, które pada swoimi ciepłymi promieniami na twarz. Żyć nie umierać! Tym razem mieszkałam w dzielnicy Wrzesz, trzy przystanki szybką kolejką od centrum. Urocza dzielnica, wbrew pozorom cicha i spokojna mimo ruchliwej drogi nieopodal. Na ulicy jest kilka knajpek, m.in. z vege jedzeniem. Jeśli chcecie pomieszkać w spokojnym ładnym miejscu w Gdańsku, dzielnica Wrzeszcz będzie dla Was. ;)

Planowanie jest super, ale spontaniczność jest jeszcze lepsza

Wiecie co?! Zaplanowałam cały wyjazd dwa dni konferencji i trzy dni, które miałam spędzić sama w Gdańsku, mój chłopak musiał jechać na szkolenie i mnie zostawił, Więc jak to ja zaplanowałam sobie wszystko, jeden dzień plażowania, wycieczkę do centrum miałam zobaczyć Teatr Szekspirowski itd. Ale poznałam na konferencji Angie. Z Angie znałyśmy się z Interentu. Podglądałyśmy się na insta, czasem któraś którejś polubiła zdjęcie, napisała komentarz. Rzekłabym #typowo. No i słuchajcie poznałyśmy się Angie tak się złożyło też była sama na tej konferencji i niespodziewanie wieczorem napisała pytając, czy nie spotkamy się jutro, że razem będzie raźniej. Odpisując na  wiadomość nie spodziewałam się, że spędzę z nią, śmiało mogę powiedzieć najlepsze dwa dni nad morzem ever! Dawno tak nie wypoczęłam, jak z Angie, byłyśmy na świetnej kolacji w pierogarni Mandu, spacerowałyśmy, przy zachodzącym słońcu po starym mieście robiąc zdjęcia, uśmiechy nie schodziły z twarzy, a buzie się nie zamykały, obie lubimy sobie Pogadać, ale to nie koniec! W piątek pojechałyśmy do Sopotu i stwierdzam, że Sopot jest jak Miami ! Okazało się, że obie kochamy to miejsce i mamy z nim związane wspomnienia. Poszłyśmy na molo pospacerować, zrobić zdjęcia, które są boskie, koniecznie muszę jej wywołać. Usiadłyśmy na jednej z ławek, wystawiając twarze w stronę słońca. Niebo było czyste, błękitne bez ani jednej chmurki, lekko powiewał wiatr. Długo będę wspominać tę chwilę, była idealna, nie boje się tego słowa. Słońce, morze, spokój, na twarzy uśmiech i świadomość, że spędzam czas z naprawdę super #yolo dziewczyną. Za rok robimy powtórkę koniecznie. I widzicie, jak wyszły moje plany. Warto podejmować decyzje spontanicznie, nie patrzyć na zegarek, rozpiskę tramwajów, śpiesząc się gdziekolwiek jak to mówi Angie YOLO! I tak też było.

Wszędzie dobrze ale w domu najlepiej

Po pięciu dniach laby wróciłam do domu, odprężona, spokojna, ze spalonymi ze słońca ramionami i dekoltem wyglądam jak rak. Idzie nowe, więc mam energię i motywacje do działania. Pisząc post, uśmiecham się do siebie i jest mi tak milutko, w środku przeglądając zdjęcia, trochę nie mogłam się zdecydować, które dodać.

 

Może Ci się również spodobać

Brak Komentarzy

Zostaw odpowiedź