JAKI LAJF TAKI STAJL

Trzy relaksujące rzeczy, które poprawiają humor.

Sierpień 12, 2017

Każdy z nas ma na siebie sposoby, metody dzięki, którym się relaksuje, uspakaja, wrzuca po prostu na luz. Ja mam trzy relaksujące rzeczy, które poprawiają humor. Nie zawsze znajduje na nie czas i nie zawsze mam ochotę z nich korzystać, ale dziś właśnie jest ten dzień.

Mani, mani.

Wycisza mnie i relaksuje maksymalnie robienie sobie pazurów. Wiecie, siadam sobie przy biurku, sama jest cisza, spokój i rozstawiam te mani dupsy. Tu po prawej lampa, po lewej w rządku układam w kolejności bazę, top, i kolor docelowy. Zazwyczaj cichutko leci muzyczka w tle i ja sobie te pazurki tak po kolei maluje, każdy dokładnie tak samo, powoli i starannie. A bo wy nie wiecie, ja straszny nerwus jestem i niecierpliwa w dodatku. Opowiem, wam kiedyś jak z tym walczę, bo to walka czasem jest, żeby, wsiąść 10 wdechów powiedzieć sobie halko spokój już”. No i tak z godzinkę tak odpoczywam, maziając po paznokciach. Nigdy nie byłam w tym wybitnie dobra, ale odkąd mam zestaw do hybryd bardzo to polubiłam i jak zwykle praktyka czyni mistrza.

Futro ma moc.

Głaskanie futrzaka jest lekiem na całe zło! Uwielbiam czuć ciepłe i miękkie futerko dłonią. Rozbrajający jest moment, kiedy przestaję głaskać i czuje, jak jestem trącana łebkiem, którego maślane oczyska mówią no ej, głaszcz mnie, głaszcz! Nasze zwierzęta są bezinteresowne i wyczuwają nasz nastrój. Kiedyś jak stara baba z kotami leżałam pod kocem i tak z godzinę albo i więcej po prostu je głaskałam.


Bazgrolę.

Chyba miesiąc temu, jak byłam, sama w domu nagle wymyśliłam sobie, że zacznę rysować. Wzięłam karedki, które mam tylko dlatego, że czasem przychodzi do mnie chrześnica, odpaliłam Pinteresta jako źródło inspiracji i zaczęłam rysować. Co ciekawe tak się wciągnęłam, że godzina zleciała jak z bicza strzelić. I nagle się okazuje, że ręce i place nie współpracują, że przyzwyczajone już do klawiatury, a nie kartki i kredek, że to nie tak prosto przelać obraz z głowy na papier. Polecam każdemu, poczułam, jak moja głowa zaczęła pracować, pracować kreatywnie wymyślać jakieś kształty i wzory niekoniecznie udane. W planach mam bardziej wejść w temat i zainteresować się Sketchnotingiem, czyli myśleniem wizualnym. Moje szkolne notatki oprócz litego tekstu zawsze zawierały strzałki, wykresy, skróty myślowe, które rozumiałam tylko ja i tak dalej.


No i jak sobie tak porysuje czy zrobię te hybrydy albo poprzytulam, się do futra to zaraz się lepiej robi człowiekowi. Spokojna jestem, wyciszona. I takie moje przesłanie bądźmy częściej offline niż online. Weźmy książkę, postójmy, nad garami dłużej gotując coś dobrego i zdrowego, wsiądźmy na rower czy pójdźmy na spacer. Ja nawet się przełamałam i już dwa razy byłam z matą ćwiczyć w parku!

Może Ci się również spodobać

Brak Komentarzy

Zostaw odpowiedź